| Dziś w DA - 10.03.2010 |
|
18:45 - nieszpory 19:00 – spotkanie Taize 19:15 – próba scholi 20:15 – Eucharystia w kościele 21:00 - Droga Krzyżowa 21:30 - Adoracja w kościele i czas na spowiedź Post DA: Martyna Horyza |
| Galeria |
| Wieczór Niepokalanej 08.12.2009 |
| Słowo Boże na tydzień |
|
Niedziela, 07.03.2010
III WIELKIEGO POSTU Wj 3,1-8a.13-15 |
|
Poniedziałek, 08.03.2010
2 Krl 5,1-15a |
|
Wtorek, 09.03.2010
Dn 3,25.34-43 |
|
Środa, 10.03.2010
Pwt 4,1.5-9 |
|
Czwartek, 11.03.2010
Jr 7,23-28 |
|
Piątek, 12.03.2010
Oz 14,2-10 |
|
Sobota, 13.03.2010
Oz 6,1-6 |
W ten ostatni dzień karnawału 2010 roku przepraszam Was, że tak długo nie pisałem tych moich codziennych przemyśleń…wiecie dlaczego… Wiele osób o to pytało, więc odpowiadam: jutro, na początku postu, chcę powrócić do swojego bloga. Post sprzyja nawróceniu… Proszę o modlitwę, bym znajdował czas… Życzę pięknego wieczoru ostatkowego, oczywiście w D.A.
______________________________________________________
Próbujemy na tych rekolekcjach przyglądać się naszemu Ojcu - Księdzu Bosko, a następnie ocenić, jak nasze wspólnoty i my, poszczególni salezjanie go naśladujemy. Potem szukamy dróg, jak pójść, by być jeszcze bardziej jak nasz założyciel. Wczoraj poruszyliśmy pierwsze trzy sprawy: czy znam osobę księdza Bosko, czy czytam o nim
i wciąż pogłębiam o nim swoją wiedzę; czy przebywam wśród młodzieży, czy szukam jej tam, gdzie przebywa, czy odkrywam w niej obecność Boga; czy utożsamiam się z księdzem Bosko i charyzmatem salezjańskim, czy cieszę się, że jestem salezjaninem, czy mam w sobie apostolską pasję na wzór św. Jana Bosko? Dużo tego jak na jeden dzień:) Muszę sobie na te pytania odpowiedzieć i zobaczyć, co by trzeba było zmienić! Dziś pojawiły się kolejne tematy mówiące o ewangelizacji. Ksiądz Bosko ewangelizował - wychowywał do wiary. A ja? Po pierwsze czy daję się ewangelizować Jezusowi poprzez moją wspólnotę i sakramenty; następnie czy Chrystus jest w centrum mojego życia, czy to widzą młodzi ludzie; dalej czy mówiąc o Chrystusie jednocześnie wychowuję do wiary, czy zależy mi na młodym człowieku; i na koniec czy szukam nowych dróg dotarcia z Chrystusem do środowisk młodych ludzi,
do których ciężko dotrzeć przez tradycyjne przepowiadanie? Więc znowu trzeba spojrzeć na siebie i na księdza Bosko. Trzeba przejąć się tak jak on, tym co napisał św. Paweł: ‘Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii’ (1 Kor 9, 16). Panie, niech te wszystkie tematy, które rozważamy tu na rekolekcjach, pokażą mi, że nie jest ze mną jeszcze tak dobrze, że jeszcze długa droga przede mną, by bardziej poznać księdza Bosko i żyć nim każdego dnia!
Przeżywamy drugi dzień rekolekcji. Nauki są przede wszystkim w temacie, którym zajęła się wiosną tego roku nasza Kapituła Generalna w Rzymie, która co sześć lat gromadzi na dwa miesiące przedstawicieli salezjanów z całego świata. W tym roku mowa była przede wszystkim o potrzebie powrotu do naszego charyzmatu, czyli do tego, co robił św. Jan Bosko. Dziś jednak moje myśli zaprząta też pogrzeb, który odbywa się w Krakowie, a na którym nie mogę być, czego bardzo żałuję. Zmarł nasz najstarszy w Polsce współbrat. Do stu lat brakowało mu miesiąca! Jest to pan Jan Kijanka - brat zakonny. Salezjanie to nie tylko księża, ale także bracia. Pan Jan mieszkał przez ostatni okres swojego życia w Krakowie w domu formacyjnym, gdzie miał opiekę ze strony młodszych współbraci kleryków. Przez sześć lat moich studiów w Krakowie mieszkałem z nim pod jednym dachem. Zawsze dla mnie i moich kolegów był przykładem umiłowania charyzmatu salezjańskiego. Mężnie znosił swoje wielkie cierpienie i chorobę. Nigdy nie narzekał, a wręcz przeciwnie, był zawsze radosny! Modlił się nieustannie. Można powiedzieć, że miał przed oczyma księdza Bosko i na tyle, na ile mógł, naśladował go. Panie dziękuję Ci za pana Jana i za jego świadectwo! Dziękuję, że są współbracia, z których mogę czerpać, bo są żywym odbiciem osoby księdza Bosko. Daj mu wieczny odpoczynek!
Po ponad czterogodzinnej podróży dotarłem po godz. 16 do Ostródy, a następnie do Ośrodka Salezjańskiego ‘Dominik’, który mieści się nad samym jeziorem. Jest to bardzo piękne i ciche miejsce. Tu w kaplicy o godz. 17
w czasie Eucharystii rozpocząłem swoje rekolekcje. Są to rekolekcje dla salezjanów. Głosi je przełożony Prowincji Warszawskiej ks. inspektor Sławomir Łubian. W rekolekcjach uczestniczy nas trzydziestu. Cieszę się, że tu jestem! Potrzebowałem takiego czasu oddechu, czasu odpoczynku duchowego, a także fizycznego. Tutaj będę miał taką możliwość, będąc z dala od wszystkich spraw, które mnie zaprzątają w Poznaniu, z dala od szkoły, parafii, mojej wspólnoty, różnych obowiązków i też trochę od naszego D.A.:) Wiadomo jednak, że nie da się o Was nie myśleć, tym bardziej, że tyle teraz robicie przed naszym 50-leciem. Będę się za Was modlił, gdyż czasu na modlitwę tutaj brakować nie będzie! Proszę też Was wszystkich o wsparcie u Pana Boga, bym w sobotę wrócił odmieniony, bliższy Jezusa i każdego z Was!
Od trzech niedziel spotykamy się w D.A. po Mszy Świętej wieczorem, by rozmawiać na temat uroczystości jubileuszowych, które nas czekają. I choć mamy jeszcze studenckie wakacje, to wiele osób już jest w Poznaniu i przychodzi, by zaangażować się w przygotowania do jubileuszu. Z tych niedzielnych spotkań wynika potem nasza praca całotygodniowa na różnych odcinkach: robienie plakatów i zaproszeń, organizacja balu, chodzenie po sponsorach, organizacja sceny i koncertów, robienie prezentacji multimedialnej, próby tańca, zapraszanie gości itd. A wszystko to dzieje się po to, by w dniach 18-19 października przeżyć piękny Jubileusz 50-lecia Duszpasterstwa Akademickiego ‘Don Bosco’ na Winogradach! To już tyle lat ma nasze D.A. W czasie październikowych uroczystości chcemy uczcić tych wszystkich, którzy przez te minione lata tworzyli tutaj wspólnotę akademicką - wszystkich duszpasterzy i młodych ludzi tutaj wzrastających w wierze! Chcemy, by jak najwięcej z nich tutaj przybyło się spotkać i wspólnie Bogu dziękować za ten piękny czas, który tutaj kiedyś spędzili. Panie, pozwól nam dobrze się przygotować do naszego jubileuszu! Spraw, aby to wszystko, co zamierzyliśmy, udało się! Błogosław tym młodym, którzy nie szczędząc swojego czasu, angażują się w przygotowanie tych uroczystości!
Dziś ks. Robert, główny duszpasterz młodzieży Diecezji Poznańskiej, organizował Dzień Młodych. Przedpołudniem odbyły się spotkania w grupach. W południe w katedrze sprawowana była Eucharystia pod przewodnictwem arcybiskupa Stanisława. Popołudniu odbył się jeszcze koncert chrześcijańskiego zespołu ‘Triquetra’. Wszystko to działo się po to, by młodzież poczuła, że nie jest sama, że jest z nią Kościół, i że sami ten Kościół tworzą mocą Ducha Świętego! Młodzi muszą zobaczyć, że obok nich są ich bracia i siostry, którzy mają podobne problemy i trudności, a mimo to się nie poddają! Nie poddają się, bo wiedzą, skąd czerpać siły! Muszą zobaczyć, że Kościół (wspólnota) jest im potrzebny, bo w Kościele jest Duch Święty, który ma moc ich ożywiać, wyciągać z marazmu, popychać do pięknego życia! Warto więc takie spotkania organizować, ale trzeba też zadbać, by jak najwięcej młodych brało w nich udział. Dziękuję Panie, że mogłem dziś tam być! Dziękuję szczególnie, że mogłem spowiadać w katedrze tych, którzy gdzieś tam się pogubili i w ten sposób mogłem pomóc Ci jakoś do nich docierać, byś dotykał ich serc!
W każdej wspólnocie salezjańskiej raz w miesiącu odbywa się dzień skupienia. Raz na trzy miesiące jest to kwartalny dzień skupienia, który zajmuje troszkę więcej czasu. Wtedy też przeprowadza go ktoś z naszych przełożonych z Domu Inspektorialnego we Wrocławiu lub wyznaczony delegat. Właśnie dziś taki dzień przeżywamy w naszym domu. Była konferencja, spotkanie w grupach, adoracja Najświętszego Sakramentu, czas na spowiedź świętą oraz Eucharystia. Temu wszystkiemu przewodził ks. Paweł Druszcz, mój kolega z roku:) Ponieważ był on na wiosnę w Rzymie na Kapitule Generalnej (spotkaniu przedstawicieli salezjanów z całego świata, które gromadzi się co sześć lat), więc próbował nam powiedzieć o tym, do czego doszły tamtejsze obrady. Dużo więc było mowy o księdzu Bosko, o jego znajomości przez nas i o jego naśladowaniu przez nas. W końcu jesteśmy salezjanami i naszym powołaniem jest życie duchem tego wielkiego świętego - naszego ojca i założyciela. A ksiądz Bosko nie robił nic innego, jak kochał młodych, wychowywał ich i prowadził do zbawienia, czyli do Chrystusa! Ile z tego wielkiego świętego jest we mnie? Panie powierzam Ci moje salezjańskie powołanie. Spraw, bym zawsze miał przed oczyma św. Jana Bosko i tak jak on, pragnął zbawienia młodych ludzi!
Pomału kończy się niedziela - dzień Pański. A my od godz. 9 jesteśmy w podróży. Dopiero przed chwilą dotarliśmy do Ustrzyk Górnych, gdzie zostaliśmy uraczeni smakowitą obiadokolacją, na którą chyba wszyscy czekaliśmy, jadąc tu z Krakowa tyle godzin pociągiem, a potem jeszcze busem z Zagórza. Ważniejsze jednak od oczekiwania na posiłek jest nasze oczekiwanie na ucztę duchową - Eucharystię! Będziemy ją przeżywać za godzinę w tutejszym kościółku. Jest przecież niedziela! Jednak chyba nie tylko z powodu niedzieli chcemy iść na Mszę, ale każdy z nas napewno stęsknił się już za Chrystusem i mimo zmęczenia z radością pójdzie na to cudowne z Nim spotkanie! Tu, w sercu Bieszczad, przyjdzie Chrystus, by dodać nam sił na ten czas wędrowania i odkrywania Boga w pięknie przyrody. Panie, umocnij nas dzisiaj w Eucharystii, umacniaj nas każdego dnia naszych wędrówek! Niech nasz pobyt w tych cudownych górach będzie jednym wielkim spotkaniem z Tobą!
Przedpołudniem wyruszyliśmy w podróż w Bieszczady! To jest nasz wspólny wakacyjny wyjazd z D.A. Jest nas prawie 30 osób. Dotarliśmy około godz. 18 do Krakowa. Tutaj spędzamy noc, a jutro pojedziemy dalej. To królewskie miasto zawsze przyciąga swym urokiem i trudno się tu na parę godzin nie zatrzymać, jeśli jest okazja. Z pewnością każdy z nas będzie miał co robić w sobotni wieczór w tym niezwykłym mieście. Ja zdążyłem już odwiedzić Michała, który przez jakiś czas działał w naszym D.A. Jest teraz od maja w klasztorze cystersów w Krakowie - Mogile. Widać, że jest szczęśliwy, chociaż to dopiero początek drogi zakonnej. Ma dobrą wspólnotę, modli się i pracuje. Cystersi spędzają całe życie w jednym klasztorze, w tym do którego wstąpią. Klasztor w Mogile jest zabytkowy i bardzo piękny. Miejsce to jest bardzo ciche i spokojne. Jednak i tak dla większości z nas takie życie jest nie do pomyślenia. Tym bardziej pamiętajmy w modlitwie o Michale, aby się trzymał i był zawsze szczęśliwy w tym powołaniu, które wybrał. Panie, daj Michałowi i wszystkim powołanym do szczególnej służby w Kościele moc Twojego Ducha, by każdego dnia z odwagą i pełni radości odpowiadali na Twoje wezwanie!
Po weselu wyspałem się u rodziców w Lubinie i popołudniu przyjechałem do Poznania. Dziś przeżywamy uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Udało mi się odprawić, wyjątkowo w te wakacje, świąteczną Eucharystię o godz. 20.15, tak jak w roku akademickim. Teraz, gdy nieczynne jest D.A., to nie są to jeszcze takie msze studenckie, ale trochę ciekawych ludzi na nie chodzi. Po kilkutygodniowej przerwie spotkałem wielu z Was. Cieszę się, że jak jesteście w Poznaniu, to chodzicie na tą naszą wieczorną mszę. Dziś próbowaliśmy wejść w tajemnicę Wniebowzięcia Maryi z ciałem i duszą. Jest to trudna prawda naszej wiary. Jednak trzeba wiedzieć, że tak jak Matka Jezusa, także i my wszyscy będziemy kiedyś w niebie, bo ku temu zmierza nasze życie! Będziemy tam z duszą, ale także z naszym ciałem, w którego zmartwychwstanie mocno wierzymy! Oby każdy z nas chciał tam dotrzeć. Niech nasze życie będzie piękne tu na ziemi, aby piękne było i tam po drugiej stronie. Naśladujmy w tym Maryję, która nam pokazała, jak żyć, a wtedy Chrystus napewno weźmie nas do siebie!